kolorem i kształtem o świecie.

miażdżące melodie.

Sentymentalnia nadwiślana.

poniedziałek, 27 października 2008 | |



Pustelnio moja.
Nieszczęsna ostojo ósemki, sąsiadko Korony.
Samotnio moja.


druszlak@druszlak~$ format /etc/usr/share/wspomnienia i sentymenty
E: Could not open lock file /etc/usr/share/wspomnienia_i_sentymenty - format (13 Permission denied)
E: Unable to lock the administration directory (/etc/usr/share/wspomnienia_i_sentymenty), are you root?






Sprawiedliwości!

Bezdroża jesieni.

wtorek, 21 października 2008 | |



Znów bawię się w Jasia Wędrowniczka.
Bo w końcu lepsze to niż godziny spędzone przed tym elektronicznym pomiotem szatana.





Grzybobranie czas zacząć! Będzie się działo :)

Wobec ostatniej drogi.

czwartek, 16 października 2008 | |



Dla jednych to dopiero początek,




...dla drugich definitywny koniec.




A jeszcze inni widzą w tym wszystkim niezły biznes.



(Stop masowym, anonimowym pochówkom.)

KL Auschwitz-Birkenau.

czwartek, 9 października 2008 | |





Kiedyś tymi drutami naprawdę płynął prąd.
Na tej ziemi, posypanej ludzkim popiołem, wyrżnięto w pień półtora miliona ludzi.
Zezwierzęcenie.


A potem mówią, że były kiedyś "polskie obozy koncentracyjne".
Telewizja kłamie.
Prasa zresztą też.


[*]

Armagiedon.

środa, 8 października 2008 | |

Graficzny eksperyment. Przyciąga na myśl ostatni mętlik w głowie mej. Dedykuję najpodlejszej ze wszystkich Owiec.

W przeddzień Sądu podążyli ludzie po kartki na szczęście.
Przeszedłszy bramę Fabryki chwycili za łopaty i poczęli zdobywać kolejne wielokrotności normy robotniczej.
Stojąc do siebie plecami drążyli swój rów przysypując tym samym owoc pracy rąk sąsiada.

U zmierzchu zabrzmiało siedem syren obwieszczając nadejście Dnia Sądu.
Pracownicy ruszyli ku sklepowym półkom z kartkami na szczęście w dłoniach.
Z pełnymi koszami biegli do kas.

I kiedy przyszedł czas płatności
z przerażeniem stwierdzili
że na ich koncie nie ma żadnej akceptowanej waluty.
Ani dobrych uczynków.
Ani serdeczności.
Ani bezinteresowności.





( A potem był płacz i zgrzytanie zębami, o! )

Czasami kocham deszcz.

sobota, 4 października 2008 | |


Istnieje inny świat, w którym człowiek wyizolowany od hałasu świata kawałkiem gumy i plastiku chłonie dźwięki życia.





Istnieje inny świat,
w którym dusza pochłonięta jesiennym deszczem
idealnie rozumie się z nocnym zwierzęciem miejskim (które bynajmniej nie jest drapieżnikiem).





_________________________________________





Dzień niezwykły, nie ten codzienny.
Słów niestarczy by opisać deszczowy spacer wzdłuż Wisły pociapanej refleksami kolorowego światła.



Poniżej macie Trabanty. Huk, zgiełk i smród:



A na koniec gablota osób wybitnych, napotkanych przypadkiem:

Linia 22, godz. 19:21
Do tramwaju wtacza się trzech łysych: jeden z nich sprawia wrażenie nieprzytomnego, pozostali go podtrzymują. Przyjrzawszy się dokładnie stwierdziłem, że ów delikwent jest przytomny, aczkolwiek nieco odurzony. "Naćpany?"- pomyślałem.


-Otwórz okno, okej? - rzucił jeden z dresiastych.
Posłusznie wykonałem polecenie.
-Kolega się chyba niezbyt dobrze czuje?
-Nooooo, tak to bywa kiedy się trochę wypije.
-Ale nieco przegiął pałe...
-No wiesz, w końcu sobota.

Wtenczas wystawili głowę niedysponowanego delikwenta za okno.
Jego paw był bardzo soczysty.




Ciąg dalszy nastąpi.

Różowy romantyzm ścienny.

piątek, 3 października 2008 | |


Też Kazimierz, okolice Liceum Ogólnokształcącego numer sześć.

Miał koleś gest.

Cały ból męskiej egzystencji jest spowodowany plotką, że "facetom chodzi tylko o jedno".
Prawda, chłop zawsze będzie chłopem, jednak i on potrzebuje krztyny czułości i romantyzmu.

chcesz nakarmić głodne dziecko, prawda?

licznik.

all copyrights by

Maciej Hachlica