kolorem i kształtem o świecie.

miażdżące melodie.

Ostatnie dni, part five ( nocne oczekiwanie na czwartą nad ranem ),

niedziela, 31 sierpnia 2008 | |

Sentymentalne kamienie. Wzgórze Objawień, Medjugorje, Bośnia i Hercegowina.

Dzień, którego od dawna się obawiamy już prawie nadszedł.
Dziwi mnie fakt, że już całkowicie oswoiłem się widmem zbliżających się 10 miesięcy.
Nie boję się wyzwań, nie boję się porażek. Myślę pozytywnie. Bardzo.
Co z tego, że będzie ciężko. Czy ktoś tu mówił o łatwej robocie?




Czy wypocząłem?
Biorąc pod uwagę długość snu, w roku szkolnym będę się bardziej wysypiał niż w wakacje.
Ale wracam odnowiony wewnętrzną siłą; wracam z entuzjazmem i zapałem.
To chyba ważniejsze.

(Rok temu mówiłem tak samo. A efekty i tak były mierne. Teraz będzie inaczej?)







Marzenia były. Spełnione i niespełnione.
Żałuję zmarnowanego czasu.
Ale dziękuję za czwartą nad ranem,
dziękuję za świeżą trawę.
Dziękuję za zapiekanki z Tesco,
poranne precle przepijane kawą.


Najbardziej bolało pożegnanie z Krakowem.
Pociesza mnie myśl o sobotnich, zimowych spacerach po Plantach.



To przecież takie same dni.

Ostatnie dni, part four.

sobota, 30 sierpnia 2008 | |

Zatwardziały Apostoł. 30 VIII 2008, 10:08 AM, Kalwaria Zebrzydowska, figura z bramy przed sanktuarium.



Iść boso przez świat. I to w habicie. 30 VIII 2008, 12:16 PM, Kalwaria Zebrzydowska, tuż przed ołtarzem polowym.

Sobota. Widmo zbliżającej się apokalipsy jest przytłaczające.
Ostatni normalny dzień wakacji.
Ogniska, pożegnania wakacji itepe.
No i jak co roku pielgrzymka do Kalwarii Zebrzydowskiej.

Od zeszłego roku zauważyłem następujące różnice:
  • dużą część pielgrzymki widziałem przez wizjer Nikodema,
  • droga od autobusu do sanktuarium trwała 14 minut dłużej ( w tak zwanym międzyczasie rzuciło się na mnie 10 uroczych niewiast poznanych na rekolekcjach z dzikim okrzykiem " czeeeeeść Maaaaaaaaciek!" ),
  • zapiekanki podrożały ( chyba ).
W dzisiejszych planach mam jeszcze rowerowanie.
Popieprzę bolącą nogę i pojadę w daleką drogę...



Ostatnie dni, part three.

czwartek, 28 sierpnia 2008 | |

Żurawie nie oszczędzają nawet starówki. Kraków, Rynek Główny.


Ostatnie dni nie są tak zaskakujące jak się spodziewałem.
Jednak odnajduję w nich siłę na cały nadchodzący rok.

Cholernie boję się powrotu do ludzi codzienności.
Wszakże sieprawskie gimnazjum to nie elitarne krakowskie liceum.



Poranny tramwaj linii 22. Kraków, zbliżając się do Ronda Grunwaldzkiego.


Pożegnania są okropne.
Już jutro rozstanę się z dwieściepiętnastą o siódmej jedenaście.
Dwudziestkadwójka i dziewiętnastka wyjdą z częstego użytku.
Nie będzie więcej porannych precelków, kawy z automatu, pokusy skosztowania rzuconych Tigerów.

Dziękuję pani handlującej precelkami, litościwym kanarom, ochroniarzom z galerii oraz tajemniczemu nieznajomemu z dwudziestkidwójki, którego co dzień spotykałem w drugim wagonie na samym tyle.







Wszystko umiera po to, żeby nowe mogło się narodzić.


Ostatnie dni, part two.

wtorek, 26 sierpnia 2008 | |










Rower wyzwala.

Znów się o tym przekonałem.
Dlaczego przerowerowałem tylko tydzień wakacji?

(Widząc szkołę po dwóch miesiącach,
wydaje się ona
tak cholernie nierealistyczna
jak zły sen zaraz po przebudzeniu.)












Zachodzące drzewo. Somewhere in Mogilany.












Upadek czasów dawnych. Park w Mogilanach.


Zauroczenie w snieżnej kąpieli słońca przy akompaniamencie wialonczelii.

| |



Zakochałem się. Zasłuchałem się.
Obłęd.

Ostatnie dni, part one.

poniedziałek, 25 sierpnia 2008 | |






Dzień zwykły. Taki miał być.

Ale jak zwykle nie wyszło.

Pierwszy raz w te wakacje zaspałem na
empeka linii 215 o 7:11.


Pierwszy raz w te wakacje podziwiałem zachód z
empeka linii 215 o 19:13.


Dziękuję za ten dzień dwóm wspaniałym niewiastom ( jak już mówiłem, ten biało-niebieski, tudzież jeden z Outhornów. Ewentualnie możesz pozostać przy swoich Najkach).

A na zdjęciu moja kochana i przeurocza siostra.

Pees:Dziękuję za kliknięcia.
Dziś otrzymałem maila z wiadomością o zablokowaniu konta AdSense. 25$ poszło się paść. Ale tak to bywa z nieuczciwie pozyskaną mamoną.

Mając słowo za oręż.

piątek, 22 sierpnia 2008 | |


1 VIII 1944.
17:00.
Pamiętacie?
______________

Tak, wiem.
Rocznica była miesiąc temu.
Jednak coś mówi mi,
że przypominać trzeba.
______________

Świat widzę znów
w różnych odcieniach
tęczy.
Dziękuję wszystkim.
I przepraszam.



Bo przepraszać zawsze wypada.

Gór i traw majestat w pełnej krasie.

środa, 20 sierpnia 2008 | |








Tęskno mi
za Bukowiną.

Lepsza cząstka przywieziona
stamtąd
gdzieś zginęła.

Street art w wersji mini.

wtorek, 19 sierpnia 2008 | |




Kolejne czudo napotkane
na krakowskim
Rynku Głównym.

Mariaccy akordeoniści.

poniedziałek, 18 sierpnia 2008 | |


Byli niesamowici. Miałem zakupić ich płytę, ale... zapomniałem.

Konturowe spojrzenie.

| |









Czasem
warto zamienić szczegółowy obraz
na ubogi kontur
aby zobaczyć
niewidoczną magię barw.

Zapatrzenie.

sobota, 16 sierpnia 2008 | |

Na zdjęciu:
Litwinka, Bukowina Tatrzańska.
II st AD 2008.
Niesamowita sprawa.

chcesz nakarmić głodne dziecko, prawda?

licznik.

all copyrights by

Maciej Hachlica