


końska osiemnastka, epicki początek wakacji. nie sposób nie zamieścić kilku zdjęć.


lenon, kruku i marek. przedstawiciele beztroskiej sztuki i myśli ulicznej.
(było pochmurno. marek chwycił gitarę. 'może coś się rozpogodzi jak zagram' - powiedział. po chwili w tunelu mariackim [ przeście między kościołem mariackim a małym rynkiem ] rozbrzmiewał 'house of rising sun'. po ostatnich akordach utworu, jak na komendę, zza chmur wyszło ostre, lipcowe słońce.)

adam, bez wątpienia najwspanialszy motorowy lokalnego przewoźnika.
dzięki niemu zaliczyłem swój pierwszy kontakt z hakiem i zwrotnicą,
sterownikiem, blokadą kasowników.
no i tylko adam potrafi wpaść tramwajem w poślizg.


rynkowe osobliwości. wierni czytelnicy powinni rozpoznać eugeniusza.




teatralne. nadzwyczajny czas.
po kolei:
kadra widzi ufo.
niecowzięłomiężebyzrobićtaknonsensownezdjęcie.
autoportret teatralny (patre maciej vel andrzej).
Msza 'ekumeniczna'. (do dziś nie wiem jakim cudem na aulę upchęło się 200 osób.)




kolejny ważny czas minionych wakacji: wymiana międzynarodowa.
i znów:
owoc wyjazdu w autobusie linii 173.
anne simone.
olimpiada bez olimpiady, czyli zmagania intelektualne.
dziecię wśród wawelskich traw.


ostatni szlug. potem rzucił.

papierowe relikty, czyli to co po ostatnich 2 miesiacach pozostało offline.

rzecz jasna, ul. wąska. rozpoczęta już 10miesięczna odsiadka zapowiada się nader optymistycznie.
(sz.p. julię b. przepraszam za wszelkie opóźnienia.)