kolorem i kształtem o świecie.

miażdżące melodie.

Świat wybrukowany ziarenkami.

poniedziałek, 29 września 2008 | |

11 w nocy. A Wen za oknem nie ma.
W takim razie będzie proza.

Chrześcijańsko-Socjalistyczna Unia Wszystkich Stanów "Bez Barier"
Brzmi dumnie, nie? Tak na prawdę to bardzo złudna nazwa.
Czuję, że na jutrzejszym WOSie demokracja się zachwieje, i moja rasistowska partia zostanie wykluczona z grona pretendentów o większość w parlamencie.

A na załączonym obrazku nocny Kazimierz w wysokiej czułości.
Ostatnio polubiłem ziarno.

Ecce rex.

piątek, 19 września 2008 | |


Zaintrygował mnie kolor czerwonego wina zatopiony w ścieżce tylko dla wybranych,
robiących każdy krok w niegasnącym blasku żarników ksenonowych.

Porażony blaskiem jupitera
sam zamieniłem się w zdobywcę
wchodzącego wśród okrzyków do domu uciech.

Krocząc po niekończącym się szkarłacie
mijałem portrecistów i malarzy
tworzących apoteozę mojej postaci.
Migawki ekskluzywnych aparatów klaskały na moją cześć,
nastoletnie fanki wprowadzały swoim krzykiem w rezonans wszystko,
co znajdowało się dookoła.

I płynąc na fali zachwytu tłumu
nie zauważyłem chwili,
w której stopa Większego idącego za mną
zmiażdżyła moje nędzne ciało.

Większy kontynuował swój tryumfalny marsz.
A moje sproszkowane szczątki
do zsypu
zmiótł
plastikową szufelką
przeciętny sprzątacz.



Koncertówka.

czwartek, 18 września 2008 | |


Poświęcili, obejrzeli, pojedli.
Pojechali.
I dobrze. bo całe zamieszanie związane z otwarciem hali wreszcie się skończyło.



A wieczorem pojawiła się pierwsza w moim życiu okazja do porobienia koncertówek. I w sumie jestem z nich zadowolony, co rzadko mi się zdarza.


Zbyszek dał czadu, Noro Lim zresztą też.

Było energiczno-nostalgicznie.
Po prostu fajnie.

A zdjęcie z realizatorską łapką dedykuję Julce, która była jego pomysłodawczynią.















































***

środa, 17 września 2008 | |



Richard Wright.
1943-2008.
[*]




Ostatnio zastanawiałem się, jak odchodzić będą Pink Floydzi. Wszakż
e siedemdziesiątka już na karku i za parę lat będzie trzeba umierać.

Spodziewałem się Bóg wie jakich fajerwerków.
A Richard zgasł. Tak po prostu.

Nagle.

Nagrywał płytę, szykował się do trasy koncertowej.
I zgasł.



______________________________________________
______________________




W ostatnich dniach śmierć ociera się w drzwiach o nowe życie, co widać na załączonym obrazku.






P.S.: Zdjęcie do projektu 888 znajdziecie TU.


Przepedałować Kraków i cały świat.

niedziela, 7 września 2008 | |








Pewne granice wydają się nieosiągalne; próba ich przekroczenia postrzegana jest jako sprzeczny z logiką i chłodną kalkulacją romantyczny wymysł.


Jednak kiedy stajemy na linii dawnego horyzontu, nagle dostrzegamy nowe możliwości, perspektywy. A życie widziane z większej wysokości staje się jeszcze bardziej barwne i piękne w milionach swoich szczegółów.


Skoro myśl dnia mamy już za sobą, wybaczcie, ale muszę się pochwalić.
Projekt 888.
Moje zdjęcie zakwalfikowało się do finałowej wystawy.
Objedzie 8 polskich miast. Wyobrażacie se?










Rower wyzwala. Kraków. 7 Września 2008.



Trzeci, najtrudniejszy krok.

czwartek, 4 września 2008 | |










Unendlichkeit.
Dubrovnik, Chorwacja.
4.JUN.2008
3:14 PM.










Aklimatyzacja w obozie koncentracyjnym zwanym popularnie szkołą przebiegła beż żadnych problemów.
Już drugiego dnia odsiadki naprawdę poczułem, że to przecież takie same dni. Poza układem dnia oczywiście..
Wbrew pozorom strasznie cieszę się z powrotu do szkoły.
Ci sami ludzie stają się inni, dojrzalsi. Spotkania po wakacjach nie raz zaskakiwały.
Każdy belfer wydaje się milszy ( poza jednym anglistą, który nie podzielił się pizzą).

"Wszystko zależy od nastawienia, z jakim przychodzimy." Święte słowa.

A zdjęcie dedykuję wszystkim maruderom. Cały rok pracy jest między innymi po to, żeby w ramach odpoczynku i wynagrodzenia móc obejrzeć taką lub inną widokówkę na żywo.

chcesz nakarmić głodne dziecko, prawda?

licznik.

all copyrights by

Maciej Hachlica